sobota, 23 marca 2013

Arktyczna woda

Dziś przedstawię Wam lakier, który był już tu raz pokazany przy pierwszym poście. Dzisiaj opiszę go dokładniej: Avon nailwear pro+ "Arctic waters". Kolor jest cudowny, faktycznie ma coś w sobie z głębi arktycznego oceanu. Jest mocno napigmentowany i gęsty. Pędzelek jak dla mnie za sztywny. Podczas malowania bardzo trzeba uważać, żeby nie narobić smug, pędzelek to utrudnia - generalnie nakładanie tego lakieru nie należy do najprostszych i najwygodniejszych. Jednak jego kolor i trwałość są wielkim plusem. Lubię lakiery z Avonu, bo na mojej płytce trzymają się naprawdę rewelacyjnie. 
Przy okazji wypróbowałam mój nowy sprzęt: stempelek Konad i blaszkę m73. Wcześniej używałam tego z essence, ale już po pierwszych próbach widzę, że jednak ten konadowski lepiej się sprawuje. Użyłam do tego mało napigmentowanego lakieru, ale to jedyny biały jaki mam aktualnie. O stempelkach dokładniej innym razem.





Objętość: 12 ml
Cena: co katalog to inna, ale mniej więcej 11-14 zł.




Użyłam: lakier bazowy Joko "Bomba witaminowa", Avon "Arctic waters", Vipera Bambini nr 01, Eveline "3w1", wzór z płytki Konad m73.
Warstwy: dwie Avonu, dwie Eveline (jedna na Avon, druga po stempelkach).
Tempo schnięcia: lakiery z Avonu mają zadowalające tempo schnięcia, jednak wszystko zależy od grubości warstw jakie nałożymy, ja dodatkowo przyspieszyłam proces używając Eveline.
Trwałość: Mam ten wzór trzeci dzień i odprysków bark.

6 komentarzy:

  1. wygląda rewelacyjne! te stempelki super!

    OdpowiedzUsuń
  2. Innymi kolorami także się bawisz?:)
    Piękne!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oczywiście :) wszystko po kolei :)

      Usuń
  3. piękne, tylko czemu tu tak niebiesko :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Nominowałam Cię do Libster Blog Award:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz. Wasze opinie i uwagi mobilizują mnie do dalszej pracy.
Proszę o nie zostawianie linków do blogów w komentarzach, można na nie trafić przez Wasz profil ;) A mój blog to nie miejsce na reklamę.
Proszę także o nie zapraszanie mnie do siebie, staram się zawsze odwiedzić osobę, która do mnie wpadła :) Nie wyznaję zasady "obserwacja za obserwację".